Kobieta, ciało, tożsamość. Teorie podmiotu w filozofii feministycznej końca XX wieku
42,00 zł
Brutto
Seria HORYZONTY NOWOCZESNOŚCI. W niniejszej pracy autorka podejmuje jedno z ważniejszych pytań współczesnej - zwłaszcza angloamerykańskiej - feministycznej filozofii, tj. czy feminizm rozwiązuje dylematy ontologicznego ugruntowania rodzajowego podmiotu, a jeśli tak, to w jaki sposób? Szczególnie interesujących odpowiedzi na to pytanie, zdaniem autorki, udziela teoria tzw. „korporalnego feminizmu".
Kwestia kobiecego podmiotu znalazła się w centrum uwagi głównie z powodu postmodernistycznej filozoficznej orientacji końca XX wieku, dekonstruującej tradycyjną koncepcję podmiotu jako fenomenu ahistorycznego, niezmiennego i esencjalistycznego. Zastosowanie dekonstrukcji w ramach feministycznej ideologii i filozofii wzbudziło jednak ostre kontrowersje. Pomimo własnych, postmodernistycznych powiązań, feminizm korporalny wydaje się w tym sporze odgrywać mediacyjną rolę, proponując „zrównoważony kompromis" pomiędzy filozofią neutralną rodzajowo, radykalnym feminizmem oraz postmodernizmem.
W001712
1 Przedmiot
Opis
Autor
hyży ewa
Wydawnictwo
universitas
ISBN
97883-242-1757-1
Rok wydania
2012
Oprawa
miękka
Liczba stron
300
Format
135x205
Język
polski
Specyficzne kody
EAN13
9788324217571
Komentarze (0)
Na razie nie dodano żadnej recenzji.
Chwilowo nie możesz polubić tej opinii
Zgłoś komentarz
Czy jesteś pewien, że chcesz zgłosić ten komentarz?
Zgłoszenie wysłane
Twój komentarz został wysłany i będzie widoczny po zatwierdzeniu przez moderatora.
Twoje zgłoszenie nie może zostać wysłane
Napisz swoją opinię
Recenzja została wysłana
Twój komentarz został dodany i będzie widoczny jak tylko zatwierdzi go moderator.
Seria HORYZONTY NOWOCZESNOŚCI. W niniejszej pracy autorka podejmuje jedno z ważniejszych pytań współczesnej - zwłaszcza angloamerykańskiej - feministycznej filozofii, tj. czy feminizm rozwiązuje dylematy ontologicznego ugruntowania rodzajowego podmiotu, a jeśli tak, to w jaki sposób? Szczególnie interesujących odpowiedzi na to pytanie, zdaniem autorki, udziela teoria tzw. „korporalnego feminizmu".